
Polska nie posiada dziś broni atomowej. Na świecie jest tylko 9 państw dysponujących takim arsenałem. Najwięcej głowic mają Rosja i Stany Zjednoczone – po około 5–6 tysięcy każda.
Dla porównania Francja posiada około 290 głowic nuklearnych, a Wielka Brytania około 225.
Dlatego w Europie pojawił się pomysł, aby część państw objąć tzw. „parasolem nuklearnym”.
Chodzi o sytuację, w której kraj posiadający broń atomową gwarantuje ochronę swoim sojusznikom. Taką propozycję przedstawiła Francja.
Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że Paryż chce wzmocnić europejskie odstraszanie nuklearne i rozmawia o współpracy z kilkoma krajami, w tym z Polską.
Według francuskiej koncepcji broń atomowa nadal pozostawałaby pod pełną kontrolą Francji.
Jednak sojusznicy mogliby brać udział w ćwiczeniach i planowaniu strategii odstraszania. Mówiąc wprost. Dajemy wam gwarancję słowną, że Was obronimy. Nadzieje Polaków były jednak dużo większe.
Mimo to rozmowy w tej sprawie potwierdził również polski rząd. Polska prowadzi konsultacje z Francją i innymi europejskimi partnerami w sprawie wspólnego systemu odstraszania.
W praktyce oznaczałoby to, że Polska byłaby chroniona przez francuski arsenał nuklearny, ale sama nie posiadałaby własnych głowic.
Temat wywołał jednak spór polityczny w kraju. Część polityków uważa, że Polska powinna raczej dołączyć do amerykańskiego programu „nuclear sharing”.
W takim systemie broń atomowa pozostaje własnością USA, ale jest rozmieszczona w państwach sojuszniczych NATO. Taka koncepcja zdecydowanie zwiększyła by nasze bezpieczeństwo.
Dyskusję o polskiej broni atomowej skomentowały również Stany Zjednoczone. Wiceszef Pentagonu Elbridge Colby jasno stwierdził, że Waszyngton sprzeciwiałby się budowie własnej broni nuklearnej przez Polskę lub inne państwa europejskie.
Według niego USA próbowałyby odwieść takie kraje od rozwijania własnego arsenału. Colby podkreślił także, że nie ma obecnie
wiarygodnych informacji, aby europejskie rządy naprawdę planowały budowę własnej broni atomowej.
Jego zdaniem rozmowy w Europie dotyczą raczej zwiększenia współpracy z państwami, które już posiadają broń nuklearną, czyli przede wszystkim z Francją i Wielką Brytanią.
W praktyce oznacza to, że droga do polskiej broni atomowej jest dziś bardzo mało realna.
Choć w ostatnich tygodniach dyskusja w naszym kraju na ten temat była bardzo gorąca, to wiceszef pentagonu wylał na nią kubeł zimnej wody nie zostawiając nikomu złudzeń.





