14 marca 2026

UE chce nowych podatków klimatycznych. Ile zapłacą Europejczycy?

Nowy system opłat za emisję CO2 znany jako ETS2 ma wejść w życie w 2027 roku i obejmie paliwa używane w transporcie oraz ogrzewaniu domów.

Oznacza to, że opłaty klimatyczne będą doliczane do ceny benzyny, diesla, gazu, a nawet węgla.

System ETS działa w UE już od 2005 roku i obejmuje około 40% emisji gazów cieplarnianych w Europie. Nowa wersja – ETS2 – rozszerzy go na kolejne sektory gospodarki, głównie transport drogowy i budynki mieszkalne.

W praktyce oznacza to, że koszty emisji CO2 zapłacą firmy paliwowe, ale zostaną one przerzucone na klientów.

Według prognoz Komisji Europejskiej cena emisji w nowym systemie może wynieść około 30– 46 euro za tonę CO2 już w 2027 roku.

W kolejnych latach może rosnąć nawet powyżej 60 euro.
Eksperci szacują, że przy cenie około 55 euro za tonę tankowanie samochodu może być droższe o około 7 euro za jeden bak paliwa.
W przypadku ogrzewania skutki mogą być jeszcze
bardziej odczuwalne.

Analizy pokazują, że w krajach Europy Środkowo-Wschodniej koszty ogrzewania mogą wzrosnąć o 100 do nawet 400 euro rocznie na gospodarstwo domowe.

Najbardziej dotknięte mogą być państwa takie jak Polska, Węgry czy Słowacja, gdzie wiele domów nadal korzysta z paliw kopalnych.

W niektórych scenariuszach średni wzrost kosztów
ogrzewania w Polsce szacowany jest nawet na około 372 euro rocznie na gospodarstwo.

Podwyżki nie dotyczą tylko ogrzewania. Nowy system obejmie również paliwa transportowe.

Według analiz rynku gaz dla gospodarstw domowych może zdrożeć nawet o kilkadziesiąt
procent, a w niektórych prognozach nawet o 50%. Wzrost cen energii może także podbić inflację.

Banki centralne szacują, że sama opłata za emisję CO2 może podnieść ogólny poziom cen o około 0,9 punktu procentowego w pierwszym okresie działania systemu.
Jednocześnie nowy system ma generować ogromne wpływy dla budżetów państw i instytucji UE.

Szacuje się, że w latach 2027–2032 ETS2 może przynieść od 342 do nawet 570 miliardów euro przychodów z aukcji uprawnień do emisji.

Część tych pieniędzy ma trafić do specjalnego funduszu klimatycznego. Fundusz ten ma wynieść około 65 miliardów euro i według planów ma pomagać najuboższym gospodarstwom w pokrywaniu kosztów transformacji energetycznej.

Mogłoby się wydawać, że sytuacje, które obecnie widzimy na świecie i na rynkach paliw są wystarczające aby co najmniej zatrzymać (a najlepiej skończyć) z polityką klimatyczną UE, która
niszczy wszystkie gospodarki państw środka.

Mimo wszystko urzędnicy z Brukseli nie zmieniają swojego zdania i kontynuują swoje eko- zapędy a my za wszystko płacimy.