
Całkowita wartość globalnego rynku zielonych obligacji przekroczyła już 3 biliony USD. Teoretyczne „Dbanie o planetę” kolejny raz okazuje się dobrym biznesem.
Czym są zielone obligacje
To instrument finansowy podobny do tradycyjnych obligacji państwowych lub korporacyjnych.
Różnica polega na tym, że pieniądze z emisji mogą być wykorzystane wyłącznie na projekty proekologiczne a emitent musi raportować wpływ inwestycji na środowisko.
Najczęściej finansowane projekty obejmują:
energię odnawialną
modernizację sieci energetycznych
transport niskoemisyjny
efektywność energetyczną budynków
technologie ograniczające emisje CO₂
Unia Europejska jest jednym z liderów tego rynku. W ramach programu NextGenerationEU Komisja Europejska planuje wyemitować nawet 250 mld euro zielonych obligacji do końca 2026 roku.
Jak działają emisje obligacji UE
W przeciwieństwie do większości projektów unijnych finansowanych z budżetu, emisja obligacji oznacza zaciągnięcie wspólnego długu przez Unię Europejską.
Proces wygląda następująco:
*Komisja Europejska emituje obligacje na rynkach finansowych.
*Inwestorzy instytucjonalni (fundusze, banki, fundusze emerytalne) kupują papiery.
*Zebrane środki trafiają do programów inwestycyjnych UE.
*Dług jest spłacany w przyszłości z budżetu UE.

W praktyce oznacza to powstanie quasi-europejskiego rynku długu publicznego, co jeszcze kilka lat temu było politycznie trudne do wyobrażenia.
W 2025 roku dług publiczny państw należących do strefy euro wynosił około 88,5% produktu krajowego brutto (PKB).Oznacza to niewielki wzrost względem 2024 r., kiedy dług wynosił około 87,4% PKB.
Według Komisji Europejskiej realizacja celów klimatycznych do 2030 roku wymaga dodatkowych inwestycji rzędu 620 mld euro rocznie.
To gigantyczna kwota, której koszt w dużej mierze poniosą gospodarki państw członkowskich. Zwolennicy twierdzą, że zielone obligacje finansują odnawialne źródła energii, transport publiczny czy modernizację budynków.
Jednak Europejski Trybunał Obrachunkowy już wcześniej wskazywał, że część projektów oznaczanych jako „zielone” miałaby miejsce nawet bez specjalnego finansowania. To rodzi pytanie, czy mamy do czynienia z realną zmianą, czy tylko z nową etykietą dla starego długu?
Warto spojrzeć na koszty energii.
W latach 2021–2023 ceny energii elektrycznej w UE wzrosły
średnio o ponad 60 proc. W Niemczech hurtowe ceny energii w szczycie kryzysu przekraczały 700 euro za MWh, podczas gdy jeszcze kilka lat wcześniej wynosiły około 50 euro.
Transformacja energetyczna przyspieszyła zamykanie elektrowni węglowych i jądrowych. W Niemczech w 2023 roku definitywnie wyłączono ostatnie trzy elektrownie atomowe.
Kraj, który inwestował miliardy w OZE, musiał jednocześnie zwiększyć import energii i gazu.
Europejski przemysł traci konkurencyjność.
Produkcja chemiczna w Niemczech w 2023 roku spadła o ponad 10 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Część firm przenosi produkcję do USA, gdzie energia jest nawet trzykrotnie tańsza. O Chinach i krajach azjatyckich nie trzeba
wspominać.
Zielone obligacje finansują projekty, które mają zmniejszyć emisje CO2 na świecie. Unia odpowiada jednak za około 7–8 proc. globalnych emisji. Chiny to około 30 proc., a USA około 14 proc.





