
Powstała 30 czerwca 2024 roku w Wiedniu inicjatywa Patriots for Europe (PfE) skupiła czołowych polityków, takich jak premier Węgier Viktor Orbán, były szef rządu Czech Andrej Babiš oraz lider austriackiej prawicy Herbert Kickl.
Wspólnie podpisali dokument nazwany „Manifestem Patriotycznym na rzecz Europejskiej Przyszłości”, w którym opowiedzieli się za przebudową Unii Europejskiej w kierunku silniejszego akcentowania tożsamości kulturowej oraz zaostrzenia polityki migracyjnej, co wpisuje się w rosnące nastroje społeczne wśród części europejskich wyborców.
Do inicjatywy szybko zaczęły dołączać kolejne ugrupowania, m.in. francuskie Zgromadzenie Narodowe, włoska Lega, hiszpański Vox oraz holenderska Partia Wolności, tworząc bardziej skonsolidowany blok partii prawicowych.
Już w lipcu 2024 roku funkcję lidera koalicji objął Jordan Bardella, podczas gdy Viktor Orbán i Marine Le Pen odgrywali istotną rolę w kształtowaniu jej kierunku politycznego.
Warto również podkreślić, że niemiecka Alternatywa dla Niemiec (AfD) nie została włączona do tej inicjatywy ze względu na kontrowersje wokół jej stanowisk i powiązań, o czym donosiły źródła takie jak Eunews.
Parlament Europejski liczy obecnie 720 europosłów. Grupa Patriots for Europe ma ich około 84–86, co daje jej około 11–12% wszystkich mandatów.
To wystarczyło, by stać się trzecią największą siłą w Parlamencie – wyprzedzając zarówno liberałów z Renew Europe, jak i konserwatystów z ECR.
Jeszcze ciekawszy jest skład tej frakcji. Tworzy ją kilkanaście partii z co najmniej 12 państw Unii Europejskiej – od Francji, przez Węgry, aż po Hiszpanię i Holandię. To pokazuje, że nie mamy już do czynienia z lokalnym fenomenem, ale z szerokim ruchem politycznym.
Wspólny mianownik? Hasła suwerenności państw, sprzeciwu wobec centralizacji UE i krytyka polityki migracyjnej.

Koncepcja Europy opartej na współpracy suwerennych państw
PfE wykazuje chęć współpracy suwerennych państw. Chodzi o model Europy, który respektuje odrębność narodów, zamiast budować scentralizowany system zarządzania, stawiając na większą decentralizację przy zachowaniu ograniczonej współpracy.
Koalicja przedstawia się jako reprezentant „zwykłych obywateli”, stojący w opozycji do „elit” unijnych, postrzeganych jako oderwanych od rzeczywistości.
Taka narracja o odzyskiwaniu wpływu przez społeczeństwa kosztem struktur UE znajduje poparcie wśród sympatyków, wzmacniając wizerunek PfE jako obrońcy suwerenności i promotora zmian w funkcjonowaniu Unii.
W praktyce oznacza to jedno – rośnie blok polityczny, który otwarcie kwestionuje kierunek w jaki Unia Europejska zmierza. I nie są to już tylko deklaracje. W 2025 roku grupa była w stanie zebrać wystarczającą liczbę podpisów, by uruchomić procedurę wotum nieufności wobec Komisji Europejskiej.
Co więcej, według analiz politycznych, obecny Parlament Europejski coraz częściej działa w układzie, w którym prawica i ugrupowania eurosceptyczne mają realny wpływ na decyzje – szczególnie w obszarach takich jak migracja czy bezpieczeństwo.
Ironia polega na tym, że to właśnie polityka Brukseli w dużej mierze napędza ten trend. Rosnące koszty energii, kryzys migracyjny czy regulacje klimatyczne sprawiają, że coraz więcej wyborców szuka alternatywy. I znajduje ją właśnie w ugrupowaniach takich jak Patriots for Europe.
Nie oznacza to oczywiście, że frakcja przejęła władzę.Największe grupy – Europejska Partia Ludowa (188 mandatów) i socjaliści (136 mandatów) – nadal dominują. Warto jednak zauważyć, że po raz pierwszy od lat muszą się liczyć z realną konkurencją ideową.
Z perspektywy wyborcy wygląda to prosto: tam, gdzie wcześniej był jeden dominujący kierunek, dziś pojawia się alternatywa. Dla jednych to zagrożenie dla integracji europejskiej.
Dla innych – powrót do idei Europy państw narodowych.
Jedno jest pewne: liczby nie kłamią. 84 europosłów to nie jest margines – to blok, który może wpływać na głosowania, komisje i debatę publiczną.
Polityka w Brukseli coraz bardziej przypomina układ sił znany z parlamentów krajowych. Jeśli ten trend się utrzyma, to Patriots for Europe mogą być dopiero początkiem większej zmiany.





