
Fala bankructw i restrukturyzacji – liczby rosną, problem się pogłębia
Bydgoszcz nie jest wyjątkiem. Wręcz przeciwnie – jest przykładem miasta średniej wielkości, które szczególnie mocno odczuwa skutki tego trendu. Zamiast jednego spektakularnego bankructwa mamy serię problemów w różnych branżach: od przemysłu, przez transport, po nowe technologie.
ARP E-Vehicles – symbol niespełnionej obietnicy i upadku projektu
Najgłośniejszym przypadkiem ostatnich miesięcy jest ARP E-Vehicles – spółka należąca do Skarbu Państwa, która miała produkować autobusy elektryczne w Bydgoszczy. Projekt, w który zainwestowano dziesiątki milionów złotych, zakończył się finansową katastrofą.
Na początku 2025 roku firma złożyła wniosek o upadłość, po wcześniejszych problemach z płynnością finansową i niewypłacaniem pensji pracownikom . W grudniu 2024 roku wypowiedzenia otrzymało 45 z 50 zatrudnionych osób, a wcześniej firma zatrudniała nawet około 100 pracowników .
W 2026 roku spółka praktycznie nie funkcjonuje – pracownicy zostali zwolnieni, a wierzyciele pozostali bez pieniędzy . To przykład nie tylko bankructwa, ale również zmarnowanego potencjału przemysłowego.
Stomil Bydgoszcz – przemysłowy symbol w kryzysie
Drugim ważnym przykładem jest Stomil Bydgoszcz – zakład z wieloletnią historią. Firma zmaga się z problemami finansowymi i konkurencją z zagranicy.
W latach 2025–2026 przeprowadzono zwolnienia grupowe obejmujące ponad 90 pracowników, a w planach były kolejne redukcje. Zakład wszedł w proces restrukturyzacji, co oznacza, że jego przyszłość pozostaje niepewna.
To szczególnie niepokojące, bo Stomil przez dekady był jednym z filarów bydgoskiego przemysłu.
FORM-PLAST – milionowe długi i walka o przetrwanie
Kolejnym przykładem jest FORM-PLAST S.A., firma z branży tworzyw sztucznych. Jej zadłużenie przekroczyło 49 mln zł, co doprowadziło do restrukturyzacji.
To pokazuje, że problemy nie dotyczą tylko jednego sektora. Kryzys obejmuje zarówno przemysł ciężki, jak i nowoczesne branże produkcyjne.
Atos- redukcja zatrudnienia
W 2025 roku firma Atos, jeden z największych europejskich dostawców usług IT, rozpoczęła proces redukcji zatrudnienia w swoim oddziale w Bydgoszczy, co odbiło się szerokim echem w lokalnym środowisku IT.
Oficjalnie zgłoszono zwolnienia obejmujące co najmniej 58 pracowników, jednak nieoficjalne informacje wskazywały, że skala redukcji mogła sięgnąć nawet ponad 200 osób.
Powodem decyzji była globalna restrukturyzacja koncernu oraz spadek przychodów, które zmusiły firmę do ograniczania kosztów w wielu krajach.
Dla Bydgoszczy oznacza to poważny sygnał ostrzegawczy, ponieważ Atos przez lata był jednym z największych i najbardziej stabilnych pracodawców w sektorze nowoczesnych usług. Redukcje zatrudnienia pokazują, że nawet branża IT, dotąd uznawana za bezpieczną, zaczyna odczuwać skutki spowolnienia gospodarczego.

Bydgoskie Fabryki Mebli
Z końcem roku 2025 został zamknięty ostatni zakład BFM w Bydgoszczy (Bydgoskie Fabryki Mebli), ostatnio działający pod szyldem IMS Sofa. Zwolniono prawie 170 osób.
Marka Bydgoskie Meble, której historia sięga 1884 roku, funkcjonowała w ramach międzynarodowej Grupy IMS, będącej jednym z czołowych graczy w europejskiej branży meblarskiej. Pod koniec 2025 roku należąca do tej grupy spółka Beluro Home zakończyła produkcję mebli w Bydgoszczy.
Wcześniej działalność prowadziła także fabryka BFM na bydgoskich Glinkach, a po jej zamknięciu produkcję pod marką „Bydgoskie Meble” kontynuowała firma IMS Sofa, działająca w zakładach przy ul. Bydgoskiej 50 w Starym Fordonie oraz w Chełmnie.
Transport i usługi – cichy upadek bez nagłówków
W Bydgoszczy pojawiają się również mniej nagłaśniane przypadki firm transportowych i usługowych, które: składają wnioski o upadłość, kończą działalność bez środków na spłatę długów, zwalniają pracowników z dnia na dzień.
W jednym z przypadków firma transportowa zakończyła działalność, pozostawiając wierzycieli bez pieniędzy, a sąd oddalił wniosek o upadłość z powodu braku majątku.
To właśnie ten segment gospodarki jest najbardziej narażony – i najmniej widoczny w mediach.
Bydgoszcz na tle Polski – miasta średnie tracą najwięcej
Duże miasta, takie jak Warszawa czy Wrocław, mają większą odporność na kryzysy – przyciągają inwestycje i kapitał.
Bydgoszcz znajduje się w trudniejszej sytuacji. To miasto: silnie oparte na przemyśle, zależne od kilku dużych pracodawców, mniej atrakcyjne dla nowych inwestycji niż metropolie. Efekt? Kryzys rozlewa się szybciej i dotyka większej części mieszkańców.
Jak było kiedyś?
20 lat temu Bydgoszcz była stabilnym ośrodkiem przemysłowym.
10 lat temu zaczęła się transformacja – pojawiły się nowe branże i inwestycje. 5 lat temu sytuacja wydawała się jeszcze pod kontrolą.
Dziś obraz jest inny. Zamiast rozwoju mamy: restrukturyzacje, zamknięcia firm, zwolnienia.
To nie jest nagły kryzys. To efekt długotrwałych zmian, które właśnie osiągają punkt krytyczny.
Głos pracowników – „człowiek zostaje sam”
W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze pracowników:
„Najpierw brak wypłat, potem zwolnienia – i koniec.”
„Pracowałem tu 10 lat, teraz nie wiem, co dalej.”
W przypadku ARP E-Vehicles pracownicy przez miesiące czekali na zaległe pensje i decyzje zarządu a kluczowym czynnikiem był brak zamówień i zamrożenie środków z KPO .
Brak strategii dla miast takich jak Bydgoszcz
Nie da się pominąć roli decyzji politycznych.
Firmy działające w Bydgoszczy często zależą od: zamówień publicznych, wsparcia państwa, stabilnych regulacji.
Gdy te elementy zawodzą, skutki są natychmiastowe. Przykład ARP E-Vehicles pokazuje, że nawet spółka kontrolowana przez państwo może upaść.
Jeśli taki stan rzeczy się utrzyma, skutki będą długofalowe – nie tylko dla miasta, ale dla całego regionu.
I właśnie dlatego Bydgoszcz staje się dziś symbolem czegoś większego: kryzysu gospodarczego, który zaczyna dotykać Polskę poza największymi metropoliami.





