9 września 2021

Pewnego dnia mały Eddison wrócił ze szkoły...

Trzymając w dłoni list od dyrektora szkoły, usiadł smutny w korytarzu swojego domu. Widząc jego stan matka, podeszła i zapytała, co się stało. Chłopiec wręczył jej list.

Otworzyła go i czytając treść zawahała się na chwilę, po czym spojrzała na syna i powiedziała:

„Wiesz, Kochanie, Pan Dyrektor napisał, że jesteś tak bardzo uzdolnionym dzieckiem, że nie ma w jego szkole żadnego nauczyciela, który mógłby dać Ci odpowiednią edukację. Pan Dyrektor zapytał mnie, czy, ze względu na Twoje szczególne uzdolnienia i wyjątkowość, ja byłabym w stanie Ciebie uczyć. Co o tym myślisz? „

Twarz chłopca pojaśniała i tak rozpoczęła się edukacja domowa małego Eddisona. Wiele lat później, podczas jednej z przeprowadzek, dorosły już Eddison, będący cenionym i ogromnie poważanym naukowcem, przerzucając pudła z rodzinnego domu, otworzył jedno z nich.

Usiadł rozmarzony nad starymi pamiątkami, wyciągając poszczególne z nich. Nagle, pośród książek i portretów, zauważył małą kopertę, tę samę, którą wiele lat wcześniej otrzymał od dyrektora szkoły i wręczył swojej matce. Rozpostarł się wygodnie na fotelu i z miną zanurzającą się w miłe wspomnienia zaczął czytać treść listu:

„Szanowna Pani Eddison, Pani syn jest kompletnym nieudacznikiem niezdolnym do przyswojenia jakiejkolwiek wiedzy. Ze względu na tak ograniczony umysł tego dziecka nie ma miejsca dla niego w naszej szkole. Domniemam sądzić, że jego umysłowy niedorozwój sprawia, że żadna szkoła nie będzie go w stanie przyjąć. Proszę pogodzić się z faktem, że Pani syn nigdy niczego nie osiągnie. „

Oczy Eddisona pochmurniały, nagle zniknął uśmiech z jego twarzy i w tym jednym momencie zrozumiał, jak wielki otrzymał od swojej matki dar.

***************

Nie każdy z nas dostał taki dar od swoich rodziców. Wielu z nas otrzymało suchy, mocny przekaz bycia kiepski, beznadziejnym, nienadającym się do niczego….I gdyby to od tego, co inni mówią o nas, zależało to, jak wyglądałaby nasza droga życia i możliwości, jakie przed nami się rozpościerają, gdyby to inni mieli 100% wpływu na nasze życie, zapewne bylibyśmy w ogromnych opałach jako rasa ludzka.

Jednak im dłużej pracuję z osobami prowadząc je na sesjach czy w mentoringu, tym mocniej zaważam MINIMALNY impakt, jaki ma rodzic na drogę życia dziecka i MAKSYMALNY impakt, jaki ma to, w co dziecko uwierzy i co przyjmie, jaką swoją prawdę. W co Ty chcesz uwierzyć? W jaką prawdę?

Autor; Sylwia Pupek

__________________________