
Dowiedziałem się, że irańska administracja jest przygotowana na najgorsze: każdy urzędnik ma wyznaczonych czterech zastępców, co zapewnia ciągłość władzy nawet po eliminacji liderów.
Takie systemowe zabezpieczenie sprawia, że punktowe ataki nie paraliżują państwa, a jedynie potęgują chaos bez zmiany układu sił.
Największym problemem jest jednak brak realnej alternatywy politycznej, która mogłaby przejąć stery po ewentualnym upadku obecnego reżimu.
W tym kontekście przypominam o doktrynie Colina Powella: nie wolno wchodzić do kraju, jeśli nie ma się kogoś, kim można zastąpić obalaną władzę.
Amerykańska opinia publiczna, wciąż straumatyzowana klęską w Afganistanie, jest obecnie wyjątkowo niechętna angażowaniu się w kolejne, niekończące się konflikty.
Choć na horyzoncie widać potężną armadę powietrzną i morską, same długotrwałe naloty rzadko prowadzą do realnej zmiany reżimu.
Istnieje uzasadniona obawa, że taka kampania doprowadziłaby jedynie do „syryzacji” Iranu, zamieniając go w kraj kompletnie zdruzgotany i rozbity wewnętrznie.

Nawet jeśli Mossad przeprowadzi spektakularną akcję eliminacji liderów, skutki dla stabilności regionu mogą być nieprzewidywalne.
Zastanawiam się też, jak zareaguje ludność cywilna – historia uczy, że obce bomby zazwyczaj jednoczą naród wokół dotychczasowej władzy.
Prodemokratyczne nastroje protestujących mogą błyskawicznie zmienić się w zaciekły opór przeciwko najeźdźcy w obronie własnej ziemi.
Analizując sytuację wewnętrzną w USA, widzę, że Donald Trump musi balansować na bardzo cienkiej linii politycznej.
Jego poparcie wśród twardego elektoralu pozostaje niezmiennie wysokie, oscylując wokół 45% w skali całego kraju, co daje mu ogromną siłę przebicia.
Jednak fundamentem jego kampanii była stanowcza obietnica, że Ameryka nie będzie angażować się w żadne wojny daleko poza swoimi granicami.
Każda próba otwartego ataku na Iran mogłaby zostać odebrana jako złamanie tej kluczowej deklaracji wyborczej, na którą czekali jego wyborcy.
Amerykanie i ekonomiści oczekują skupienia się na naprawie gospodarki, a nie na miliardowych wydatkach na operacje militarne.
Przypuszczam, że może nastąpić uderzenie lotnicze lub rakietowe, Iran też odpowie podobnym atakiem i ponownie nastąpią rozmowy pokojowe niż realna zapowiedź wojny totalnej.
Autor: Przetrwanie Kryzysu





