
W Europie i USA działa środowisko tzw. biohackerów, którzy wszczepiają sobie mikroczipy i moduły NFC. Robią to dobrowolnie i najczęściej na własny koszt.
Jaki jest tego cel i czy mamy się czego bać?
Biohacking to ruch ludzi zainteresowanych łączeniem technologii z ludzkim ciałem.
Nie chodzi o medycynę ratującą życie, ale o „rozszerzanie możliwości organizmu”. Dotychczas biohaking wykorzystywał nowe technologie w celu poprawy zdrowia lecz nigdy nie było to aż tak zaawansowane jak dziś.
Dziś słyszymy o małych wszczepach NFC, wielkości ziarenka ryżu. Działają podobnie jak karta zbliżeniowa w banku. Z tym, że znajdują się pod ludzką skórą.
Implant umieszcza się najczęściej w dłoni, między kciukiem a palcem wskazującym. Zabieg trwa kilka minut i przypomina przekłucie.
W wielu krajach wykonują go wyspecjalizowane studia piercingu. W USA głośno było o firmie Dangerous Things, która sprzedaje takie chipy online.
Ile osób faktycznie ma już taki wszczep?
Szacunki mówią o kilkunastu, maksymalnie kilkudziesięciu tysiącach ludzi na świecie.
Najwięcej użytkowników jest w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Szwecji i Wielkiej Brytanii.
W Szwecji temat stał się szczególnie popularny kilka lat temu. Część osób używała implantów jako biletów kolejowych czy kart dostępu do biur.
Media pokazywały pracowników firm technologicznych otwierających drzwi ruchem dłoni.
Do czego w praktyce służą te mikroczipy?
Najczęściej do otwierania drzwi, logowania się do komputera, uruchamiania drukarki. Niektórzy zapisują na nich wizytówkę cyfrową albo dane medyczne. Niejednokrotnie jako środek płatniczy. Istnieją już firmy, które oferują usługę powiązania mikroczipu z kontem bankowym lub wirtualnym portfelem. Promowany trend przedstawia więc mikroczipy jako wygodę.
A jak ma się do tego nasze zdrowie i bezpieczeństwo?.
Naukowcy twierdzą, że nie są to urządzenia GPS, nie mają zasilania ani nadajnika. Działają tylko wtedy gdy zbliżymy je do czytnika (technologia NFC). Na ten moment technologia ta jest używana tylko w tym zakresie.
Jaki jest plan?
Rozwój technologii jest niesamowicie szybki. Sytuacja związana z pandemią pokazała nam, że do przekłucia skóry igłą mogliśmy być najpierw motywowani, nagradzani a następnie zmuszani. O skutkach tych działań mówiliśmy niejednokrotnie.
Technologia ta jest modelem kontroli społecznej. Władza będzie mogła w sposób doskonały inwigilować zachowania społeczne. Wszelki bunt i sprzeciw będzie tłumiony poprzez wyłączenie lub włączenie mikroczipa. Stworzy społeczeństwo niewolników.
Wprowadzenie globalnego zniewolenia bezgotówkowymi operacjami zostało przepowiedziane w Biblii:
„15 I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii,
tak iż nawet przemówił obraz Bestii
i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici,
którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.
16 I sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło
17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia –
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
18 Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć”
Apokalipsa św. Jana 13(15-18)





