
W wielu krajach ich liczba takich mediów spada gwałtownie. W USA od 2005 roku zniknęło blisko 3 500 gazet lokalnych, a ponad 270 000 miejsc pracy w dziennikarstwie zostało utraconych.
Globalne media definiują dziś w dużej mierze to, o czym dowiadujemy się z codziennych informacji, ale lokalne głosy milkną.
W Polsce także widać coraz większe problemy lokalnych tytułów. Liczba lokalnych tygodników spadła dramatycznie – w 2021 r. Polska Press wydawała 94 tytuły lokalnej prasy.
Już w 2022 r. zostało zamkniętych ponad 30 z nich w następstwie spadku czytelnictwa i problemów finansowych.
Dodatkowo struktura rynku lokalnego jest dziś wciąż silnie zależna od jednego dużego właściciela – większość lokalnych publikacji w największych polskich miastach należy do Polska Press, firmowanego przez państwową spółkę PKN Orlen.
To dla wielu rodzi obawy o rzetelność informacji, bo decyzje redakcyjne nie zawsze zależą od lokalnych dziennikarzy, a bywają uzależnione od politycznych nacisków i interesów właściciela.
Problem z kolportażem prasy pogłębia się przez upadek sieci dystrybucji. Jeszcze w latach 70. Polska liczyła ponad 30 000 punktów sprzedaży prasy, głównie kiosków.
W 2024 roku z tej sieci pozostało zaledwie około 60 punktów, po upadku firmy Ruch i zamknięciu jej systemu kolportażu.
Spadek liczby gazet lokalnych i malejące nakłady przekładają się też na dostęp mieszkańców do informacji.
Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy liczba tytułów
lokalnych w Polsce maleje od 2019 r.: z 187 tytułów lokalnych w 2019 r. do 118 tytułów w 2024 r.
(spadek o ponad 36%).
W tym samym czasie liczba kiosków spadła z 5 630 do ok. 3 310 – o ponad 40%.
Wiadomo, że zmiany te są podyktowane odejściem do lamusa tradycyjnych mediów na poczet Internetu. Jednak w sieci statystyki wyglądają podobnie.

Strony lokalne z informacjami są coraz częściej wypierane przez „dużych graczy”, którzy zakładają swoje internetowe odpowiedniki w regionie.
Lokalne stacje radiowe także czują presję. Wiele zakończyło nadawanie, m.in. z powodu wzrostu kosztów energii nawet o 300%, co w połączeniu ze spadkiem przychodów z reklam
zmusiło je do ograniczenia działalności lub wyłączenia nadajników.
W mniejszych miastach i wsiach często nie ma już niezależnego lokalnego medium. Oznacza to brak informacji o kluczowych decyzjach – od budżetu gminy, przez remonty dróg, po konkursy ofert na lokalne projekty.
Gdy lokalna gazeta przestaje wychodzić, mieszkańcy są skazani na źródła ogólnokrajowe lub media społecznościowe, gdzie algorytmy promują treści sensacyjne – a nie rzetelne informacje
o sprawach lokalnych.
Upadek lokalnych mediów to nie tylko problem prasy. To realna zmiana tego, kto ma kontrolę nad informacyjną narracją w naszym życiu – i jak mało zdajemy sobie z tego sprawę.





