
Operacja Epic Fury zniosła katastrofalne rozróżnienie między programem nuklearnym Iranu, a jego programem rozwoju rakiet balistycznych.
Demokraci w imię krótkowzrocznych rzekomych sukcesów negocjacyjnych, oddzielili program nuklearny Iranu od programu rozwoju rakiet balistycznych.
To prowadzi do katastrofy. Z dwóch powodów:
1. Irańska bomba jądrowa musi mieć nowoczesny nośnik dalekiego zasięgu. Do tego nie nadaje się przestarzałe irańskie lotnictwo, ale zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy rozwoju irańskich rakiet balistycznych.
2. Zaawansowany program rakietowy pozwoliłby już wkrótce Iranowi, na schowanie się za parasolem obrony rakietowej i kontynuowanie wzbogacania uranu.
To dlatego Sekretarz Stanu Rubio powiedział: „Celem tej operacji jest zniszczenie ich potencjału rakietowego i upewnienie się, że nie będą mogli go odbudować, a także upewnienie się, że nie będą mogli się za tym schować, aby prowadzić program nuklearny.”
To niezwykle pilna potrzeba, jakiej w ogóle nie dostrzegają media, politycy i liczni komentatorzy.
Izraelscy planiści obronni śledzili od dawna, jak chińskie komponenty, obrabiarki i instrukcje techniczne przyspieszają irańskie linie produkcyjne, a ich prognozy wskazywały na katastrofę: 5000 pocisków do 2027 roku, potencjalnie 10 000 do końca dekady.
Każda głowica ma chiński ślad, od składu chemicznego paliwa stałego, po precyzyjne systemy naprowadzania, które zamieniały niedokładne rakiety w broń zdolną do uderzenia w centrum Abu Zabi.
Pekin nie tylko handlował z Teheranem, ale pomagał Irańczykom industrializować potencjał zastraszania. Niezależnie od tego, jakie są dokładne kalkulacje Chin, militarne konsekwencje tych inwestycji są czytelne co najmniej z kilku powodów.
Po pierwsze, każdy pocisk przechwytujący wystrzelony przez Stany Zjednoczone nad Bliskim Wschodem, oznacza o jeden pocisk mniej dostępny dla zachodniego Pacyfiku, na przykład ochrony Tajwanu, Korei Południowej czy Japonii.
Baterie Terminal High Altitude Area Defense – czyli systemów antyrakietowych THAAD, systemy Patriot i okręty przenoszące pociski SM-3, korzystają z tych samych, przeciążonych linii produkcyjnych.
Przyspieszając produkcję rakiet przez Iran, Chiny narzuciły amerykańskiej produkcji amunicji wojnę na wyczerpanie, notabene, nie wysyłając ani jednego żołnierza.
Po drugie, każda irańska salwa zmusza Stany Zjednoczone do ujawniania danych na temat zdolności prowadzenia walki elektronicznej, sygnatur radarowych i skuteczności przechwytywania w rzeczywistych warunkach bojowych.
Dzięki temu chiński wywiad wojskowy zyskuje żywe laboratorium do badania amerykańskich systemów obronnych bez konieczności bezpośredniej konfrontacji z nimi.

Po trzecie, gdyby Stany Zjednoczone okazały się niezdolne do ochrony swoich arabskich partnerów przed ciągłymi bombardowaniami, każdy sojusznik obserwujący sytuację od Tokio przez Manilę po Tajpej wyciągnąłby ten sam wniosek: że obietnice Waszyngtonu mają poważne materialne ograniczenia.
O przykłady nietrudno.Podczas dwunastodniowej wojny w 2025 roku, Stany Zjednoczone zużyły około 150 pocisków przechwytujących THAAD, amunicji, której produkcja zajmuje lata i która zasila tę samą kolejkę potrzeb, co odstraszanie na Pacyfiku.Iran odbudowywał się szybciej, niż USA nadążały z przeładowywaniem.
Błędy administracji Demokratów mszczą się teraz doprowadzając do frustrującego dylematu:- zaakceptować irański program nuklearny, schowany za potężną tarczą antyrakietową, której sforsowanie kosztowałoby drogo;- albo stoczyć wojnę na Bliskim Wschodzie z zapasami przeznaczonymi dla obrony Cieśniny Tajwańskiej;
Operacja Epic Fury to decyzja, która ma zapobiec realizacji scenariusza chińskiego. Niszcząc rakiety, USA i Izrael zamierzają zdruzgotać lata chińskich inwestycji strategicznych i miliardy dolarów, które Pekin przeznaczył na transfer technologii do reżimu w Teheranie. Nie ma czasu do stracenia.
Autor; Roman Pleszyński





