
Napięcie między tymi państwami nie jest nowe, ale teraz znów wyraźnie rośnie. Ruchy wojsk, ostre wypowiedzi polityków i kolejne sankcje sprawiają, że wiele osób zaczyna się obawiać otwartego konfliktu.
Warto zwrócić uwagę w co tak naprawdę grają oba państwa.
Oficjalna wersja podawana przez Stany Zjednoczone jest jasna. Waszyngton twierdzi, że jego celem jest powstrzymanie irańskiego programu nuklearnego.
Amerykańskie władze od lat przekonują, że Iran może dążyć do zbudowania broni atomowej.
Według USA byłoby to ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa regionu i świata. Szczególnie dla sojuszników Ameryki na Bliskim Wschodzie, w tym dla Izraela.
Iran odpowiada, że jego program ma charakter cywilny. Twierdzi, że chodzi o rozwój energetyki i nowoczesnych technologii, a nie o broń.
Teheran oskarża USA o wywieranie presji politycznej i gospodarczej. Od lat kraj ten jest objęty surowymi sankcjami, które mocno uderzają w jego gospodarkę.
Właśnie gospodarka jest drugim ważnym elementem tej układanki. Iran posiada jedne z największych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego na świecie.
Kontrola nad regionem Zatoki Perskiej ma ogromne znaczenie strategiczne. Przez pobliską Cieśnina Ormuz przepływa duża
część światowych dostaw ropy.
Każde napięcie w tym miejscu wpływa na ceny paliw na całym świecie. Czy chodzi jedynie o bezpieczeństwo? Warto pamiętać, że wojny kosztują naprawdę dużo i muszą się przede wszystkim- opłacać.
Bezpieczeństwo obywateli i sojuszników brzmi bardzo dyplomatycznie, ale nie oszukujmy się. Nie to jest powodem konfliktów od zarania dziejów.
Krytycy amerykańskiej polityki przypominają sytuację z Wenezueli. W tamtym przypadku również mówiło się o obronie demokracji i praw człowieka.
Jednocześnie nie brakowało opinii, że chodzi o dostęp do ogromnych złóż ropy. Wenezuela ma jedne z największych rezerw tego surowca na świecie.

Jej miejsce na mapie świata jest również kluczowe jeśli chodzi o transport i relacje za Chinami. A jak dobrze wiemy jest to największy przeciwnik dla Stanów Zjednoczonych w wyścigu do bycia hegemonem światowym.
Czy w przypadku Iranu może być podobnie?
Oficjalnie USA podkreśla wyłącznie kwestie bezpieczeństwa i nierozprzestrzeniania broni jądrowej.
W komunikatach rządowych nie ma mowy o przejmowaniu surowców czy kontroli nad irańską ropą. Jak będzie w rzeczywistości?
Przekonamy się jeśli dojdzie do samego konfliktu.
Trzeba też pamiętać, że Iran odgrywa ważną rolę polityczną w regionie.
Wspiera różne ugrupowania zbrojne i ma wpływy w kilku krajach. Dla USA oznacza to rywalizację o wpływy.
Konflikt nie dotyczy więc tylko atomu czy ropy, ale także pozycji i siły w całym regionie.
Czy zatem USA naprawdę chcą zaatakować Iran? Oficjalnie mówią, że wolą rozwiązania dyplomatyczne.
Jednocześnie podkreślają, że „wszystkie opcje są na stole”. To sygnał, że scenariusz militarny nie jest całkowicie wykluczony.





