25 lutego 2026

Holandia. Podatek od zysków, których nie masz

W Holandii wrócił temat, który budzi ogromne emocje. Rząd chce zmienić sposób opodatkowania majątku i inwestycji.

fot/pexels

W praktyce chodzi o to, by płacić podatek nie tylko od realnie osiągniętych zysków, ale także od tych „na papierze”. Dla wielu osób brzmi to jak podatek od pieniędzy, których jeszcze nie zobaczyli na koncie.

Co ciekawsze danina ma wejść w życie w 2028 roku. Nowe zasady mają dotyczyć tzw. podatku od majątku w ramach systemu Box 3. Dziś w Holandii obowiązuje model, w którym państwo zakłada z góry określoną, hipotetyczną stopę zwrotu z oszczędności i inwestycji.

Nawet jeśli ktoś realnie zarobił mniej – albo nie zarobił nic – podatek i tak musi zapłacić według ustalonej stawki.
Po wyrokach sądów, które uznały dotychczasowy system za niesprawiedliwy, rząd zaproponował zmiany.

Jednym z rozważanych rozwiązań jest opodatkowanie tzw. niezrealizowanych zysków kapitałowych.

Oznacza to, że jeśli wartość akcji, funduszy czy nieruchomości wzrośnie, właściciel zapłaci podatek od tego wzrostu, nawet jeśli niczego nie sprzedał.

A jak dobrze wiemy na giełdzie bywa różnie. Dziś cena aktywa, które posiadamy w portfelu rośnie. Drugiego dnia tanieje.

Według tego zapisu płacimy podatek za „chwilową” cenę,
która nijak może się mieć do zrealizowanych przez nas zysków.
Krytycy zwracają uwagę na prosty problem.

fot/pexels

Co w sytuacji, gdy wartość inwestycji w jednym roku wzrośnie, a w kolejnym gwałtownie spadnie? Czy państwo odda wcześniej zapłacony podatek? Jak wyliczać straty? I kto zagwarantuje, że system będzie przejrzysty?

Najwięcej emocji budzi kwestia płynności finansowej. Wyobraźmy sobie osobę, która ma mieszkanie na wynajem albo akcje trzymane długoterminowo.

Wartość rośnie, więc pojawia się podatek. Tyle że właściciel nie sprzedał nieruchomości ani papierów wartościowych.

Nie ma więc realnych środków, z których mógłby łatwo zapłacić daninę.

Ba, za rok pęka bańka na nieruchomościach i jego aktywo jest dużo mniej warte i co wtedy? No właśnie możliwe, że „radź
sobie sam”.

Rząd przekonuje, że system będzie sprawiedliwszy i bardziej dopasowany do realiów rynkowych.

Zapewnia też, że trwają prace nad mechanizmami uwzględniającymi straty i wahania wartości aktywów.

Problem w tym, że szczegóły wciąż budzą wiele pytań.
Wielu Ekspertów nazywa to „karą za oszczędzanie”. Jeśli ustawa wejdzie w życie również będziemy mieć powody do obaw.

Niestety jak pokazuje historia- wiele krajów Unii Europejskiej
lub wprowadzać nawet te najbardziej rygorystyczne metody ściągania środków do budżetu państwa.