25 lutego 2026

Japonia kończy z czasami beztroski. Ogromne inwestycje w obronność

Przez dziesięciolecia Japonia była symbolem powojennego pacyfizmu. Po traumie II wojny światowej kraj przyjął konstytucję, która ograniczyła jego możliwości prowadzenia działań zbrojnych.

fot/pexels

Zgodnie z jej zapisami Japonia wyrzekła się prawa do prowadzenia wojny jako narzędzia polityki.

W praktyce oznaczało to bardzo ostrożne podejście do kwestii militarnych.

Niestety spokojne czasy już minęły i widzimy to nie tylko w Europie. Wydatki na obronność tego kraju przez lata utrzymywały się na poziomie około 1 proc. PKB.

Tokio koncentrowało się głównie na samoobronie i ścisłej współpracy z Ameryką.

Ten plan wystarczył, aby wieść spokojne życie z naciskiem na rozwój gospodarczy (małe wydatki na obronność).

Amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa z dnia na dzień przestają obowiązywać na całym świecie. Jednocześnie sytuacja robi się coraz bardziej napięta i widać to również w
tym kraju.

Rosnące napięcia w Azji Wschodniej, rozwój chińskiej armii i zagrożenie ze strony Korei Północnej sprawiły, że temat bezpieczeństwa wrócił na pierwsze strony gazet.

Coraz częściej
mówiono, że świat wokół Japonii stał się mniej przewidywalny. Nowa premier, Yoko Kamikawa, zapowiedziała zdecydowany zwrot w polityce obronnej.

Rząd przedstawił plan znaczącego zwiększenia wydatków wojskowych w najbliższych latach. Celem jest podniesienie budżetu obronnego do około 2 proc. PKB, czyli poziomu zbliżonego do standardów NATO.

Japonia inwestuje w nowoczesne systemy rakietowe dalekiego zasięgu, obronę przeciwrakietową oraz cyberbezpieczeństwo.

Planuje także rozwój własnego przemysłu zbrojeniowego i ściślejszą współpracę z partnerami regionalnymi. To największa zmiana w podejściu do obronności od zakończenia wojny.

Władze tłumaczą, że chodzi wyłącznie o wzmocnienie zdolności odstraszania. Tokio podkreśla, że nie zamierza prowadzić agresywnej polityki.

Jednak skala inwestycji pokazuje, że Japonia przestaje liczyć wyłącznie na ochronę sojuszników. Stany Zjednoczone nie ukrywają zadowolenia ze zmiany polityki tego kraju.

Prezydent Usa od początku swojej prezydentury powtarza, że kraje powinny mieć zdolność do obrony swojego terytorium. Z jednej strony trudno mu nie przyznać racji.

Z drugiej zaś strony należy pamiętać, że największym producentem w sektorze militarnym pozostaje nadal USA.
Wydatki sojuszników na obronność to wzrost zamówień w tym kraju.