27 lutego 2026

Miasto bez ulic i samochodów? Arabia Saudyjska tworzy nowy projekt

Na pustyni w północno-zachodniej części w Arabii Saudyjskiej powstaje jeden z najnowocześniejszych projektów urbanistycznych świata. Nazywa się The Line i jest częścią większej wizji o nazwie NEOM.

Wizualizacja przebiegu miasta The Line. Foto/ NEOM

To miasto przyszłości, które ma mieć formę długiej, wąskiej linii ciągnącej się przez pustynię. Bez samochodów, bez ulic, z transportem pod ziemią. Brzmi jak film science fiction? To już rzeczywistość.

Dwie równoległe ściany budynków mają mieć nawet 170 kilometrów długości i 500 metrów wysokości. W środku – mieszkania, biura, szkoły, parki i sklepy.

Wszystko w zasięgu kilku minut spaceru. Projekt promowany jest jako ekologiczny i nowoczesny. Władze zapowiadają zasilanie
w 100 procentach energią odnawialną.

Miasto ma być sterowane przez sztuczną inteligencję i pełne zaawansowanych technologii.

VIDEO

Za wizją stoi następca tronu Mohammed bin Salman. To element szerszej strategii uniezależnienia gospodarki od ropy. Arabia Saudyjska chce przyciągnąć inwestorów, turystów i specjalistów z całego świata.

Problem w tym, że na razie więcej widać wizualizacji niż gotowych budynków. Budowa trwa, ale skala projektu jest ogromna.

Koszty liczone są w setkach miliardów dolarów. Krytycy pytają, czy to realna potrzeba, czy raczej futurystyczny PR. Pojawia się też pytanie najważniejsze: kto tam będzie mieszkał? Władze mówią o milionach mieszkańców w przyszłości.

Jednak przekonanie ludzi do przeprowadzki na pustynię nie jest proste. Zwłaszcza gdy w regionie powstają już inne nowoczesne miasta, które nie zawsze wypełniają się zgodnie z planem. Historia zna przykłady tzw. miast widm.

Ogromne inwestycje, które świeciły pustkami przez lata. Czasem brakowało pracy, czasem infrastruktury społecznej, a czasem po prostu chętnych.

Zwolennicy projektu podkreślają, że świat potrzebuje nowych modeli urbanizacji. Tradycyjne miasta są zatłoczone, zanieczyszczone i drogie. The Line ma być odpowiedzią na te problemy.

Tutaj więc pojawia się pytanie z obawą: w jakim kierunku zmierzamy.

Ewidentnie ktoś musiał go obrać. Nie trzeba patrzeć daleko, aby przypomnieć sobie pomysł 15-minutowych miast, które były propozycją Unii Europejskiej.

Choć władze z Brukseli mają teraz inne problemy na głowie, to nikt oficjalnie nie odrzucił tych pomysłów. Czy to tylko trend dla dobrostanu ludzi i planety?

A może kolejny pomysł na to jak zapanować nad społeczeństwem na całym świecie?