
Viktor Orban rządzi krajem nieprzerwanie od 2010 roku. Wcześniej był premierem – w latach 1998–2002. W praktyce oznacza to, że przez ponad dekadę miał niemal pełną kontrolę nad tamtejszą sceną polityczną.
Partia Orbana – Fidesz – przez lata wygrywała kolejne wybory z wyraźną przewagą. Opozycja była podzielona i słaba. Rząd stopniowo wzmacniał swoje wpływy w mediach, sądach i instytucjach państwowych. Krytycy mówili wręcz o monopolu na władzę.
Orban budował swoją pozycję jako lider twardo stawiający na suwerenność kraju. Nie dał się szantażować ani wchodzić w lewicowe ideologie.
Często wchodził w spory z Unią Europejska. Jednocześnie utrzymywał bliskie relacje z Rosja, zwłaszcza w sektorze energetycznym.
Węgry współpracują z Moskwą m.in. przy dostawach gazu i rozbudowie elektrowni jądrowej. Orban cały czas pokazuje swoje stanowisko w Unii względem Ukrainy, nie jest przychylny w pomaganiu Ukrainie.
Dodatkowo niejednokrotnie podkreślał, że to nie Rosja jest zagrożeniem dla Unii. Wracając do Budapesztu- dziś sytuacja wygląda inaczej niż kilka lat temu.
Coraz większe poparcie zdobywa jego polityczny konkurent – Peter Magyar. To stosunkowo nowa postać na krajowej scenie, która w krótkim czasie zyskała rozpoznawalność i poparcie części wyborców zmęczonych wieloletnimi rządami jednej partii.
Magyar prezentuje kurs wyraźnie bardziej proeuropejski. Podkreśla potrzebę poprawy relacji z Brukselą i mocniejszego zakorzenienia Węgier w strukturach unijnych.
W przeciwieństwie do Orbana nie stawia na bliską współpracę z Rosją. To wyraźna zmiana kierunku w polityce
zagranicznej.
Obecny premier ostrzega, że jego przegrana może oznaczać wzrost cen energii. Przekonuje, że zerwanie lub ograniczenie współpracy z Rosją doprowadzi do droższego prądu i problemów z dostawami.
Energetyka stała się jednym z głównych tematów kampanii. Nowy
kandydat odpowiada, że Węgry nie powinny być tak silnie uzależnione od jednego partnera.
Jego zdaniem dywersyfikacja i bliższa współpraca z Unią mogą w dłuższej perspektywie przynieść stabilność i bezpieczeństwo.
Sondaże pokazują, że różnice między obozami zaczynają się zmniejszać.
To pierwsza taka sytuacja od wielu lat. Choć Orban wciąż ma silne zaplecze i lojalnych wyborców, nie może już być tak pewny zwycięstwa jak wcześniej.
Zwłaszcza, że niektóre sondaże pokazują już przewagę Magyara nad Orbanem i to sporą. Wybory w tym kraju odbędą się już niedługo, bo 12 kwietnia.
Od nich zależy czy Węgry przyłączą sie do lewicowej UE czy zostaną bliskie swoim wartościom.





