9 marca 2026

Rosja największym wygranym wojny w Iranie?

Od momentu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku Zachód wprowadził szerokie sankcje na rosyjskie surowce energetyczne.

fot/pexels

Unia Europejska przyjęła embargo na rosyjską ropę transportowaną drogą morską oraz wprowadziła ograniczenia cenowe na poziomie 60 dolarów za baryłkę.

W kolejnych latach sankcje były zaostrzane. Celem było ograniczenie dochodów Rosji z eksportu ropy i gazu, które finansują wojnę w Ukrainie.

W efekcie handel między UE a Rosją mocno spadł – import z Rosji zmniejszył się aż o około 90% między początkiem 2022 roku a końcem 2025 roku. Europa zaczęła szukać nowych dostawców energii.

Więcej ropy i gazu zaczęto sprowadzać z USA, Norwegii czy państw Zatoki Perskiej. Jednocześnie plan zakładał całkowite odejście od rosyjskich surowców najpóźniej do 2027 roku.

Jednak wojna na Bliskim Wschodzie zmienia sytuację na rynku energii. Konflikt z Iranem spowodował gwałtowny wzrost cen ropy.

W ostatnich dniach cena ropy Brent przekroczyła nawet 119 dolarów za baryłkę, a rynki obawiają się dalszych wzrostów. Jednym z powodów jest zagrożenie dla transportu ropy przez Cieśninę Ormuz.

To kluczowy szlak, którym przepływa około 20% światowej ropy. Zakłócenia w tym miejscu natychmiast wpływają na ceny energii na całym świecie.

W tej sytuacji rola Rosji na rynku surowców znów rośnie. Rosyjska ropa nie musi przechodzić przez Ormuz, ponieważ jest transportowana głównie z portów na Bałtyku, Morzu Czarnym oraz z Dalekiego Wschodu.

Od czasu sankcji Rosja zmieniła też kierunek eksportu. Największymi odbiorcami rosyjskiej ropy stały się państwa azjatyckie.

W styczniu 2026 roku aż 48% rosyjskiego eksportu ropy trafiało do Chin. Drugim największym kupcem były Indie, które kupowały około 38% rosyjskiej ropy.

Oznacza to, że razem te dwa kraje odpowiadają za około 86% eksportu rosyjskiej ropy. Dla porównania przed wojną głównym odbiorcą była Europa.

Dodatkowo Rosja stworzyła tzw. „shadow fleet”, czyli flotę setek tankowców działających poza zachodnimi sankcjami. Szacuje się, że takich statków może być już około 350.

Dzięki temu rosyjska ropa nadal trafia na światowe rynki mimo ograniczeń. W styczniu 2026 roku eksport rosyjskiej ropy drogą morską wzrósł o około 19%.

Wojna z Iranem może jeszcze bardziej zwiększyć popyt na rosyjskie surowce. Część państw szuka alternatywy dla dostaw z Bliskiego Wschodu.

Niektóre kraje europejskie już sygnalizują możliwość złagodzenia ograniczeń. Na przykład rząd Węgier oficjalnie zaapelował o zawieszenie sankcji na rosyjską energię, argumentując to rosnącymi cenami paliw.

Również Stany Zjednoczone częściowo złagodziły presję na rynek. Administracja w Waszyngtonie zgodziła się na 30-dniowe odstępstwo od części sankcji, aby Indie mogły dalej kupować rosyjską ropę. Decyzja ta miała uspokoić rynek i ograniczyć gwałtowny wzrost cen paliw.

Eksperci zwracają uwagę, że w efekcie konflikt na Bliskim Wschodzie paradoksalnie wzmacnia rosyjską gospodarkę. Rosja sprzedaje ropę drożej, a jednocześnie globalny popyt na jej surowce rośnie.

Europa (tak ta sama, która nakładała sankcje) również oficjalnie już wspomina o tym, że zapewnienie surowców jest kluczowe, aby gospodarka państwa środka nie upadła.

Sam Władimir Putin w ostatnich dniach wypowiedział się w tym temacie, że być może całkowicie wstrzyma dostawy surowców do Europy aby w 100% otworzyć się na rynki azjatyckie.

Same słowa Putina można potraktować jako motywację „daje wam niewiele czasu, zdecydujcie się czy chcecie ropy czy też nie?”