
To jedne z najważniejszych wyborów w amerykańskiej polityce. Od ich wyniku zależy, czy prezydent będzie miał silne poparcie w
parlamencie, czy straci część swojej władzy.
Zawsze mają miejsce we wtorek na początku listopada, dwa lata po wyborach prezydenckich.
W ich trakcie Amerykanie wybierają cały skład Izby Reprezentantów, czyli 435 kongresmenów. Dodatkowo wybieranych jest około 1/3 Senatu, czyli zwykle 33 lub 34 z 100 senatorów.
Kongres składa się z dwóch izb: Izby Reprezentantów oraz Senatu. W sumie zasiada w nim 535 osób – 435 w Izbie Reprezentantów i 100 senatorów.
To właśnie Kongres decyduje o finansowaniu wojska, budżecie państwa i może ograniczyć działania prezydenta w sprawach wojny. Dlatego wynik wyborów połówkowych jest kluczowy dla każdej administracji.
Historycznie bardzo często partia prezydenta traci wtedy miejsca w Kongresie. Jeśli tak się stanie, prezydent ma znacznie trudniej przeforsować swoje decyzje.
W przypadku obecnego konfliktu z Iranem Kongres już pokazał, że może odegrać ważną rolę. Na początku marca 2026 roku w Senacie odbyło się głosowanie nad rezolucją ograniczającą możliwość prowadzenia wojny bez zgody parlamentu.
Rezolucja została odrzucona stosunkiem głosów 53 do 47 w 100-osobowym Senacie. Podobna sytuacja miała miejsce w Izbie
Reprezentantów.
Tam propozycja zakończenia działań wojennych została odrzucona niewielką różnicą głosów – 219 do 212.
Te liczby pokazują, jak podzielony jest dziś amerykański parlament.
W Senacie co najmniej 53 senatorów poparło utrzymanie działań militarnych lub sprzeciwiło się ich ograniczeniu. Oznacza to, że ponad połowa izby stoi obecnie po stronie polityki wojennej administracji.
Jednocześnie aż 47 senatorów chciało ograniczyć działania prezydenta. To bardzo duża grupa sprzeciwu. W praktyce oznacza to, że kilka głosów może zdecydować o przyszłości konfliktu.
Jeszcze bardziej wyrównana sytuacja jest w Izbie Reprezentantów. Różnica między zwolennikami a przeciwnikami ograniczenia wojny wyniosła zaledwie 7 głosów.
Przy 435 członkach izby to margines mniejszy niż 2% wszystkich głosów. Dlatego kluczową rolę mogą odegrać tzw. politycy niezdecydowani.
To kongresmeni, którzy nie są jednoznacznie związani z linią Trumpa ani z jego przeciwnikami. Często głosują inaczej niż większość swojej partii.
Jeśli w wyborach połówkowych zmieni się kilkanaście lub kilkadziesiąt mandatów, układ sił w Kongresie może się odwrócić. Wystarczy zmiana kilkunastu głosów, aby większość zaczęła blokować działania wojenne.





