
Oficjalny powód? Obawa przed tzw. „antygenderowymi narracjami” oraz ryzykiem radykalizacji.
Projekt ten jest częścią nowej Strategii Równości Płci UE na lata 2026–2030, która przewiduje nie tylko działania edukacyjne, ale także analizę tego, co młodzi ludzie myślą i mówią w internecie.
Dokumenty wskazują, że Unia chce aktywnie przeciwdziałać tzw. „szkodliwym narracjom” w przestrzeni cyfrowej, co obejmuje analizę i monitorowanie treści publikowanych przez użytkowników, w tym młodych ludzi.
W praktyce oznacza to, że instytucje europejskie zamierzają badać środowiska internetowe pod kątem poglądów uznawanych za sprzeczne z celami polityki równościowej.
Na pierwszy rzut oka brzmi to jak próba zrozumienia problemu. W praktyce jednak oznacza coś znacznie poważniejszego – systemowe obserwowanie określonej grupy społecznej ze względu na jej poglądy.
Granica między walką z dyskryminacją a kontrolą opinii jest bardzo cienka. Jeśli państwo lub instytucje ponadnarodowe zaczynają oceniać, które poglądy są „właściwe”, a które „szkodliwe”, pojawia się ryzyko ograniczenia wolności słowa.
Internet jako pole walki o poglądy
Dane pokazują, że internet stał się dziś głównym źródłem informacji dla młodych ludzi. Ponad 60% młodych Europejczyków śledzi codzienne wydarzenia właśnie w mediach społecznościowych.
To oznacza jedno: kto kontroluje przepływ informacji online, ten ma realny wpływ na debatę publiczną. Nic dziwnego, że Unia Europejska coraz mocniej interesuje się tym obszarem.
W ramach nowych planów Komisja chce analizować „sieci, narracje i środowiska internetowe”, w których młodzi ludzie wymieniają się poglądami.
Od walki z zagrożeniami do kontroli opinii?
Komisja chce rozszerzyć współpracę z wiodącymi platformami cyfrowymi, aby w ten sposób ograniczyć rozprzestrzenianie się treści związanych z przemocą ze względu na płeć lub materiałami uznawanymi za wrogie wobec europejskiej polityki równości.
Takie podejście łączy się z szerszą debatą na temat cenzury treści w internecie, obszarem, w którym Unia Europejska systematycznie rozszerza swoje uprawnienia regulacyjne poprzez ustawodawstwo takie jak Ustawa o Usługach Cyfrowych (DSA).

Bruksela uzasadnia swoje działania walką z radykalizacją i ochroną demokracji. Według dokumentów UE, niektóre treści mogą prowadzić do postaw uznawanych za „wrogie wobec kobiet” lub destabilizujące system.
Zwraca się również uwagę na coś innego, czy każda krytyka polityki UE może zostać uznana za zagrożenie?
To fundamentalne pytanie, bo jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to wchodzimy w obszar, gdzie monitorowanie zaczyna dotyczyć nie działań, lecz poglądów.
Rosnąca kontrola internetu
Plan monitorowania młodzieży nie jest odosobniony. W ostatnich latach UE:
*wprowadziła Digital Services Act, który zobowiązuje platformy do kontroli treści
*pracuje nad systemami weryfikacji wieku użytkowników
*rozważa ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych dla młodszych osób
*rozwija narzędzia do zgłaszania treści i zachowań online
Oficjalnie chodzi o bezpieczeństwo. W praktyce powstaje coraz bardziej rozbudowany system nadzoru cyfrowego.
Problem pokoleniowy czy polityczny?
Co ciekawe, badania pokazują rosnącą różnicę poglądów między młodymi kobietami a mężczyznami. Ci drudzy częściej odchodzą od dominujących narracji i szukają alternatywnych interpretacji rzeczywistości.
Zamiast jednak prowadzić debatę, instytucje europejskie coraz częściej wybierają monitorowanie i analizę tych środowisk.





