
Jakbym znowu był dzieckiem, które zupełnie nieświadome, we mgle, szuka kierunku na resztę życia. Okazuje się wtedy, że dorosłość jest iluzją.
Przereklamowany fragment życia, w którym miało być tak pięknie. Byliśmy dziećmi i tak wiele człowiek nie rozumiał z tego, co do niego mówiono, a małe strachy były końcem świata. Z taką cudowną naiwnością próbowaliśmy wtedy wszystkich smaków.
Nieznane lądy odkrywaliśmy za zakrętem ulicy i tak miało pozostać na resztę życia. Teraz okazuje się, że częściej pukamy do wielu drzwi i czekamy aż się otworzą, zamiast z tamtą dziecinną łatwością wchodzić przez nie nie pytając nikogo o zgodę.
Przypominamy sobie wszystkie zakazy, które wpajali nam starsi od nas i to one zatrzymują nas na skraju przepaści. Zamiast w nią skakać i lecieć, czekając co będzie dalej. I że się rozbijemy? Oczywiście, ale ile razy nam się już to przytrafiło. I co? I nic.
Staram się o tym nie pamiętać. Wiem, to trudne. Jednak piękniejsze są tylko te wspomnienia, gdy leciałem, choćby przez chwilę. Dorosłość jest taka odpowiedzialna i zarazem taka nudna w tym wymiarze.
„Marzenia i wspomnienia są z tej samej mąki – musimy je piec na wolnym ogniu, by przemienić w świeży chleb, taki, który potrafi zaspokoić nasz głód na starość”, Pierdomenico Baccalario – Wrota czasu.
Autor/Zdjęcie; Jakub Urbański
____________________________





