
Obecnie TikTok to jeden ze strategicznych serwisów społecznościowych, jeśli chodzi o komunikację światowych marek z młodszymi odbiorcami – zwłaszcza na rynku azjatyckim. Aplikacja wciąż budzi wiele kontrowersji, jednak jej siła marketingowa z każdym dniem rośnie. Teraz do gry wchodzi Bilibili, który największa popularnością cieszy się wśród pokolenia Z.
Czym jest Bilibili?
Bilibili to chińska wersja dobrze znanego nam wszystkim YouTube’a. Chiny od dawna tworzą swoje wersje popularnych aplikacji ze względu na wszechobecną tam cenzurę. Chiński Facebook nazywa się RenRen, a teraz przyszedł czas na stworzenie serwisu z możliwością wrzucania wideo.
Początkowo Bilibili był miejscem przeznaczonym dla fanów magi i anime, teraz to kolejny serwis społecznościowy z dużym potencjałem biznesowym.
W odróżnieniu od YouTube’a, użytkownicy mogą zamieszczać komentarze bezpośrednio na filmie, co znacznie zwiększa ich zaangażowanie. Połowa młodych Chińczyków deklaruje, że z Bilibili korzysta przynajmniej raz w miesiącu.
Obecnie głównymi zainteresowanymi są marki odzieżowe, ponieważ to właśnie pokazy mody były najchętniej oglądane w zeszłym roku. Największe domy mody takie jak Gucci czy Louis Vuitton już reklamują swoje produkty w serwisie. Dior jest pierwszą marką z oficjalnym kontem na Bilibili.
Serwis generacji Z
Najważniejszym czynnikiem, który przekonuje światowe korporacje do pojawienia się na chińskim YouTubie jest wiek użytkowników. Mianowicie najczęściej z serwisu korzysta chińska generacja Z, czyli ludzie urodzeni między 1990 a 2009 rokiem.

Statystyki mówią same za siebie. Według “South China Morning Post” tylko w zeszłym roku ta grupa ludzi wydała na modę aż 106% niż w poprzednich latach, co stanowi aż 30% wszystkich wydatków w Chinach.
Biznes a bezpieczeństwo
TikTok, który obecnie jest jednym z najpotężniejszych serwisów społecznościowych, zaczął był również wykorzystywany przez małe i duże firmy do reklamy. Ta aplikacja budzi wiele kontrowersji – głównie przez niejasną politykę prywatności oraz brak dostosowania treści do wieku odbiorców.
W przypadku Bilibili pojawiają się te same pytania: Czy serwis jest bezpieczny dla użytkowników? Czy dba o ich prywatność? Czy treści są dostosowane do wieku?
To kolejna chińska aplikacja, która rośnie w siłę, a jak wiemy chińskie aplikacje budzą wyjątkowo dużo kontrowersji, jeśli chodzi o bezpieczeństwo użytkowników.
Tak jest i teraz. Choć Bilibili nie dotarło jeszcze do Europy, to niepokojący jest fakt, że światowe korporacje już rozpoczęły walkę o korzyści biznesowe i uwagę (na razie) azjatyckiego konsumenta.
Autor; Ada Stachowicz
_______________________________





